– Nie ma jednej formy, która jest najlepsza – zwracał uwagę Maciej Jóźwiak, adwokat z kancelarii Jóźwiak i Wspólnicy, pytany o finansowanie inwestycji lotniskowych podczas IX Kongresu Rynku Lotniczego. W rozmowie o przyszłości portów, partnerstwie publiczno-prywatnym i możliwości pozyskiwania kapitału z giełdy wskazywał, że rosnący ruch pasażerski będzie wymagał dalszych inwestycji, a wraz ze zmianami dotyczącymi udziału środków publicznych większego znaczenia może nabierać kapitał prywatny.
Polskie porty lotnicze stoją przed koniecznością dalszego rozwoju infrastruktury. Rosnący ruch pasażerski oznacza nie tylko potrzebę budowy i rozbudowy terminali czy infrastruktury operacyjnej, ale również inwestycje w całe otoczenie portów. W tym kontekście coraz ważniejsze staje się pytanie o to, skąd pozyskać kapitał na realizację kolejnych – dość ambitnych – projektów infrastrukturalnych.
Zdaniem adwokata Macieja Jóźwiaka nie można wskazać jednej formy finansowania, która byłaby odpowiednia dla wszystkich inwestycji lotniskowych. – Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie ma jednej formy, która jest najlepsza – mówił prawnik. Jednym z rozwiązań może być partnerstwo publiczno-prywatne (PPP). Nie oznacza to jednak, że ów model powinien być automatycznie stosowany do każdego przedsięwzięcia. Odpowiedni model zależy przede wszystkim od charakteru inwestycji, jej skali, ryzyka oraz możliwości wygenerowania przychodów.
PPP przede wszystkim przy projektach komercyjnych
Jóźwiak wskazywał, że partnerstwo publiczno-prywatne może być skutecznym rozwiązaniem w przypadku określonych projektów komercyjnych związanych z działalnością lotniska. Dotyczyć to może między innymi okołolotniskowych hoteli i parkingów czy innych przedsięwzięć prowadzonych w bezpośrednim otoczeniu portu lotniczego.
– PPP to jest dobry model dla rozwoju rozwiązań dla określonego projektu. Dla projektu komercyjnego: hotel, lotnisko przy lotnisku czy parking, czyli rozwiązań takich czysto komercyjnych – wyjaśniał. W takich przedsięwzięciach udział prywatnego kapitału może być naturalnym sposobem realizacji inwestycji.
Inaczej wygląda natomiast sytuacja w przypadku przekazania prywatnemu inwestorowi operowania całym portem lotniczym. W Europie funkcjonują przykłady lotnisk, których operatorem są prywatne podmioty – np. Belgrad, gdzie całościową obsługę powierzono francuskiej firmie Vinci (ten podmiot miał być jednym z dwóch inwestorów prywatnych w CPK).
Taki model wymaga jednak odpowiednich warunków ekonomicznych. Port lotniczy musi być wystarczająco stabilny komercyjnie, a jego przychody powinny być przewidywalne. Dopiero wtedy prywatny inwestor może być skłonny do zaangażowania kapitału na większą skalę. Jest to szczególnie istotne w przypadku sektora lotniczego, który jest podatny na wydarzenia zewnętrzne. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie czy sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazały, że wydarzenia o charakterze zdrowotnym i geopolitycznym mogą mieć bezpośredni wpływ na popyt na podróże lotnicze i wyniki finansowe całego sektora.
Coraz większe znaczenie prywatnego kapitału
W czasie dyskusji Jóźwiak zwracał również uwagę na kierunek zmian dotyczących finansowania portów lotniczych ze środków publicznych. Jak wskazywał, polityka Komisji Europejskiej zmierza w stronę ograniczania wpływu środków publicznych na działalność lotnisk. Wspominał przy tym o
zmianach dotyczących progów pasażerskich i okresu przejściowego dla najmniejszych portów lotniczych.
W efekcie prywatny kapitał może w przyszłości odgrywać większą rolę w rozwoju infrastruktury lotniskowej. Nie oznacza to jednak, że będzie on rozwiązaniem tańszym. – Prywatne pieniądze są zazwyczaj droższe. W związku z tym cały projekt inwestycyjny musi być bardzo dobrze przemyślany, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony – podkreślał. Dla zarządzających lotniskami oznacza to konieczność dokładnego policzenia kosztów i przyszłych przychodów jeszcze przed wyborem konkretnej formuły finansowania.
Czy polskie lotniska mogą trafić na giełdę?
Jednym z tematów rozmowy była również możliwość wykorzystania warszawskiego parkietu giełdowego do pozyskiwania kapitału przez lotniska. W ocenie Jóźwiaka kluczowym czynnikiem byłaby w tym przypadku stabilność działalności portu. – Myślę, że kluczowym elementem tutaj jest stabilność, bo to jest ten element, który szczególnie na parkiecie jest doceniany przez inwestorów – mówił.
Lotnisko, którego przychody można uznać za względnie stabilne i przewidywalne – w Polskich realiach za takie można uznać porty lotnicze w Krakowie i Warszawie, może być bardziej interesujące z punktu widzenia inwestorów poszukujących możliwości długoterminowego zaangażowania kapitału. Jednocześnie inwestor prywatny musi uwzględniać ryzyko charakterystyczne dla całego sektora lotniczego. – Im większa stabilność danego portu, tym większa szansa na to, że prywatne pieniądze przez parkiet trafią do lotniska – wskazywał Jóźwiak.
Rosnące potrzeby inwestycyjne
Potrzeby inwestycyjne sektora są związane również z rosnącą liczbą pasażerów. Zgodnie z danymi Urzędu Lotnictwa Cywilnego polskie porty lotnicze w 2025 roku obsłużyły ponad 66 mln pasażerów, przy wzroście ruchu o niemal 12 proc. Tak duża liczba pasażerów oznacza konieczność rozwoju nie tylko podstawowej infrastruktury lotniczej. Wokół portów powstają i będą powstawać parkingi, hotele, obiekty usługowo-logistyczne i inne przedsięwzięcia komercyjne.
To właśnie w tym obszarze szczególnie duże pole do działania może mieć prywatny kapitał. Wybór pomiędzy środkami publicznymi, partnerstwem publiczno-prywatnym, kapitałem prywatnym czy rynkiem kapitałowym będzie jednak zależał od konkretnego projektu i kondycji danego portu. Wraz ze wzrostem ruchu lotniczego rosnąć będzie natomiast również skala potrzeb inwestycyjnych.